wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział 1

- Chciałbym żebyś była moja. Tylko moja. Na zawsze. Na wieczność. Wybacz mi proszę. Gdybym wiedział wcześniej... To wszystko przez niego! - Wskazał na szatyna. Jego czysto zielone oczy spojrzały na mnie, a później na bruneta. "Nie ma to jak zwalić wszystko na najlepszego przyjaciela." Drew skrzyżował ręce na piersi. Och, jakie to urocze. Zapowiadała się pierwsza kłótnia małżeńska.
- Oczywiście. Najlepiej powiedzieć, że wszystko moja wina. A czyi to był pomysł z filmikiem? Bo na pewno nie mój. Jared nigdy nie zrobiłby czegoś takiego Spencer, a Travis po prostu taki nie jest. - "Filmik". Nie wiedzieć czemu zaczęłam płakać. Zrobiło mi się cholernie smutno. Ale czemu? - Nie udawaj. To już koniec. Świetnie odegrałeś swoją rolę. Aktor z ciebie pierwsza klasa. Teraz już przekraczasz granicę, której nawet ja nie tknę.
- Ty nic nie rozumiesz! Ja ją kocham! Kurwa, ja! Rozumiesz to?! Tristan Ivers zakochał się! Niemożliwe dokonało się. - Nagle znikąd pojawił się Jared. Objął mnie ramieniem.
- Nie wierz mu. To jest zwykły oszust. - Chciałam mu uwierzyć, ale nie mogłam. Co prawda był to jeden z moich najlepszych przyjaciół, ale... Coś mi tu nie pasowało.
- Spenc, komu uwierzysz? Drew, który jest największym dupkiem w szkole? A może swojemu przyjacielowi Jaredowi, który się w tobie podkochuje? Jak zobaczył ten filmik to myślałem, że nie wytrzyma i na lekcji zwali... Wiem, że gadam trochę jak potłuczony i to nie ma sensu, ale sama przecież napisałaś... Bo gdy serce klęka już nic nie można zrobić. Nic. Bez uwolnienia prawdy...
- Ono nigdy nie powstanie. - Dokończyłam za niego. Nie mogłam uwierzyć, że to on. A jednak. Przez te wszystkie miesiące. Jednocześnie kochałam i nienawidziłam tą samą osobę. Tristan wyciągnął do mnie rękę.
- Jeśli pójdziesz ze mną nie pożałujesz niczego. Obiecuje ci to. Uwierz mi. Choć raz. - W jego oczach... "O matko. Nie wierzę. To niemożliwe. Przecież on nigdy nie płacze." To naprawdę było niemożliwe. On nigdy nie płakał. Jak go zbili, jak pies mu umarł, a potem mama... Cokolwiek się nie działo, Tristan Ivers nie płakał. Po prostu nie. I nagle... Po jego policzku spłynęła jedna, samotna łza. Brąz jego oczu przybrał na sile. Wyciągnęłam do niego rękę, a w jego oczach cały mrok ustąpił nadziei. Jednak Jared mnie pociągnął. Próbowałam się wyrwać, ale to i tak nic nie dało. Zaciągnął mnie w krzaki. 
Otworzyłam oczy i usiadłam. Byłam w moim pokoju. To był sen. Nic więcej, tylko zwykły sen. Spojrzałam na budzik. Godzina 4.13 wyglądała groźnie na tle spowitego mrokiem pokoju. Zapaliłam światło i poszłam pod prysznic. Puściłam gorącą wodę myśląc ciągle o śnie. Był tak realny, ale jednocześnie niemożliwy...
Spędziłam tam chyba z godzinę. Wyszłam w szlafroku z łazienki, bo zapomniałam przygotować sobie ubrania. Stanęłam przed szafą zastanawiając się co mogłam ubrać adekwatnie do humoru. Stanęło na czarnych rurkach i czarnym ażurowym, ale nie zbyt prześwitującym sweterku. Związałam z tyłu włosy w wysoki kucyk. Umalowałam się. Ah, prawie zapomniałam o czerwonej szmince. Denika twierdziła, że to właśnie kolor moich ust prowokował Iversa do swoich poczynań. Mnie to jednak nie obchodziło. Podobało mi się jak kontrastowała z moją jasną cerą i delikatną urodą.
Było już dobrze po 5.30, "ale to przecież wczesna godzina". Zeszłam jak zawsze na dół do kuchni, aby zrobić sobie śniadanie. Znalazłam nutellę, normalne masło i biały chleb.
Co to za cud! To było niewyobrażalne, że w naszym domu był biały chleb i nutella! "Kochany tatuś." Zrobiłam sobie kanapkę i zaparzyłam herbatę. Z cukrem! Zjadłam szybko i powędrowałam do pokoju. Weszłam na iviewfime.com, bo chciałam zobaczyć czy był ktoś ciekawy. I faktyc znie był.
STartist98: Nie śpisz? :)
fuckinkiller33: Przecież jest jeszcze wcześnie xd
STartist98: Jest 6:02... to jest "jeszcze wcześnie"? ;-;
fuckinkiller33: Co? U mnie jest 2.24, dziwne. Czekaj zobaczę na tel. 
STartist98: Jasne kotku ;*:p
fuckinkiller33: O jprdl. Jak ja zdążę do szkoły? W ogóle nie spałem! Pomóż! Proszę :(
STartist98: Nie idź do szkoły?
fuckinkiller33: Nie mogę. Mam za dużo opuszczonych godzin. Jakieś inne propozycje?
STartist98: Jeśli nie było nic zadane to idź po prostu do szkoły. Mieszkasz blisko czy daleko?
fuckinkiller33: No jakoś 30 minut. 
STartist98: To weź krótki prysznic, przebierz się, spakuj tylko zeszyty, idź bez śniadania. W szkole od kogoś weźmiesz.
fuckinkiller33: Właściwie nie głupi pomysł :) Dziękuję. Co ja bym zrobił bez mojej księżniczki? ;*
STartist98: Twojej księżniczki, tak? :D
fuckinkiller33: Sorka, zapomniałem się. 
STartist98: Nic się nie stało, mój książę :d
fuckinkiller33: Ty to lubisz chyba sobie ze mną pogrywać, prawda?
STartist98: Ani trochę ;p
fuckinkiller33: Jak się kiedyś zobaczymy to pożałujesz tego wszystkiego ;*
STartist98: Już nie mogę się doczekać ;* A teraz szykuj się do szkoły.
fuckinkiller33: Do zobaczenia księżniczko ;*
STartist98: Oczywiście, książę ;)
Czekając na Denike robiłam wszystko żeby uniknąć Mavin. Po kłótni z zeszłego dnia nie miałam zamiaru z nią rozmawiać. Jednak mojej przyjaciółce wyjątkowo się raczej nie spieszyło. Wkurzyłam się. Ubrałam czarne roshe, płaszczyk i szalik. Wyszłam z domu. Wtedy mi się przypomniało, że zapomniałam plecaka. Pobiegłam szybko po schodach i zabrałam go z pokoju. Wybiegłam z mieszkania. Założyłam słuchawki i puściłam muzykę z telefonu. Zaczął padać śnieg. Był taki piękny i inspirujący. Jak go widziałam to miałam zawsze ochotę robić zdjęcia albo napisać jakiś wiersz w temacie przewodnim - zima/śnieg. Wracając do wydarzeń. Do szkoły przez całą drogę szłam sama. W szatni było kilka dziewczyn z klasy. Pogadałam chwilę z nimi. Były dosyć spoko, nie licząc momentów kiedy obrabiały ludziom ... Och, jak ja nie lubiłam wulgaryzmów i przekleństw. Używałam ich czasami. Jak komuś raz na jakiś czas się wymsknęło to też nic się nie stało. Jednak jak ktoś ciągle używał tych słów jak np. Drew to było irytujące. Jak na zawołanie do szatni wparował szatyn. Był wściekły. Chciałam mu się usunąć z drogi. Nie udało się.
- Coś się stało Drew? - Spytałam bez sarkazmu i ironii. To było trudne, bo to w końcu był Fay. Jednak się postarałam.
- Widziałaś Travisa?! Tak czy nie?! - Krzyczał wściekły. "Boże, o co mu chodzi?"
- Nie. A czemu go szukasz? - Zapytałam cicho. Zaczęłam się go trochę bać.
- Przylizał się wczoraj z moją laską! Co za pierdolony szmaciaż! Jak ja go tylko zobaczę... tak mu wypierdole, że jego zasrana mamusia go nie pozna. - Własnie o to mi chodziło. Tony przekleństw i wulgaryzmów. Próbowałam się znów ewakuować. Ponownie się nie udało. - Czemu przede mną
uciekasz?! Zrobiłem ci coś? - Wrzeszczał mi okropnie do ucha. Machnęłam jedynie głową. - Chciałbym żeby ktoś mnie teraz pocieszył. - Przytuliłam go. Wtulił się we mnie. Staliśmy tak przez chwilę. Spojrzał mi w oczy i powiedział cicho - Dziękuję. - i poszedł. Zdziwiłam mnie jego reakcja. Właściwie nie wiedziałam czemu go przytuliłam. Chyba to z powodu mojego pieprzonego daru - zbyt mocnej empatii. Nawet takiego dupka, jakim był Drew było mi żal w takiej sytuacji. Co jak co, ale musiałam przyznać, że jak miał jakąś dziewczynę to był jej wierny i szanował ją. W każdym razie mimo wszystko trochę żałowałam mojego uczynku. Na szczęście nie długo.
Na 3 pierwszych lekcjach Fay się w ogóle nie pojawił. Następna powinna być matematyka, ale ta okropna kobieta, która uczyła ów przedmiotu złamała nogę. Przez co mieliśmy zastępstwo. Dokładniej w-f. Nie żebym nie lubiła tych zajęć. Były naprawdę fajne. Tylko, że wtedy kiedy miałyśmy je bez chłopaków. Z nimi to zawsze był jeden wielki chaos... Właśnie szłam w stronę szatni. Zauważyłam "tłum wzajemnej adoracji". To oznaczało, że zapowiadała się walka. Nawet nie musiałam podchodzić żeby wiedzieć między kim miało dojść do starcia. Mimo wszystko chciałam to zobaczyć. Zawsze byłam przeciwna przemocy, ale uważałam, że Travis sobie zasłużył. Przepchnęłam się przez garstkę ludzi, aby mieć "miejsce w pierwszym rzędzie". Naprawdę ciekawie się to zapowiadało:
- Przestań kłamać Montri! Tak to udajesz mojego przyjaciela, a z drugiej strony urabiasz moją dziewczynę! Wiedziałeś, że mamy teraz kłopoty w związku to musiałeś to wykorzystać! Nawet ja takich rzeczy nie robię! Nawet Tristan! - Na myśl o nim przeszły mnie ciarki. O dziwo nigdzie go nie było. Zwykle bywał pierwszy przy takich wydarzeniach. Hmm... Może dlatego, że zwykle go one dotyczyły? Wracając do niedoszłej bójki.
- Czy ty mnie w końcu wysłuchasz?! Ta pieprzona dziwka Melanie naopowiadała ci jakiś głupot, a ty zamiast ze mną o tym pogadać to chcesz się bić! - Jego usprawiedliwienie musiało być sensowne, żeby przemówiło do bardzo wkurzonego Drew.
- Nie ma usprawiedliwienia na to, że przylizałeś się z Adeline! - Powoli żałowałam, że tam przyszłam. Szatyn znów wymienił imię osoby, o której wolałabym nie myśleć. Od czego by zacząć żeby ją opisać? Adeline - z pozoru imię dla anioła, łagodnej dziewczyny. Jest blondynką. Właściwie to od urodzenia wyglądała jak anioł. Szkoda, że nigdy nim nie była. To po prosto chamska i wredna krowa, która myślała, że uroda to wszystko. Dla mnie była irytująca. Nie wiedziałam jak taki chłopak mógł z nią wytrzymać i nie strzelić jej w twarz. Mogłabym o niej naprawdę wiele opowiadać, ale z zamyślenia wyrwały mnie czyjeś ręce. Nieproszony gość wyszeptał:
- Na kogo stawiasz? Kto mówi prawdę? W ogóle od kiedy oglądasz walki? - Ten głos rozpoznałabym wszędzie. Był seksowny, ale zawsze się upierałam, że było inaczej. Większość dziewczyn miałoby mokro w gaciach gdyby to je tak złapał w tali i wyszeptał tym niskim tonem cokolwiek. Jednak mnie on tylko irytował.
- Co cie to obchodzi? I mógłbyś mnie puścić? - Nie odsunął się ani na milimetr. Wręcz przeciwnie. Nasze ciała były mocno do siebie przyciśnięte. Denerwował mnie fakt, że tak bardzo fizycznie do niego pasowałam. Pod każdym względem.
- Myślę, że Travis ma rację. Adeline to głupia suka.Właściwie jest dupodajką. Tylko nie mów nic Drew. Byłby wściekły, że mu nie powiedziałem. Ta szmata chciała, żeby był zazdrosny. Więc na wczorajszej imprezie, na której oczywiście nie było Fay'a, pocałowała Travisa. Del wiedziała, że Mel chciała się na nim odegrać, bo zerwał z nią jakiś czas temu. Przyznam, że jak na tak tępą blondynkę to genialny plan. - Spojrzałam na niego wrogo. Domyślił się po chwili o co mi mogło chodzić, bo szybko się poprawił.  - Oczywiście nie uważam, że wszystkie blondynki są głupie. Na przykład ty jesteś bardzo inteligentna, mądra i sprytna. Do tego muszę przyznać z niechęcią, że to jest mega seksowne i strasznie mnie to kręci. - Mówiąc to zbliżył swoje usta do mojego ucha. Następnie obdarował mnie jednym krótkim pocałunkiem na szyi.
- Możesz przestać się do mnie dobierać?
- Co jest z tobą nie tak? Każda inna dziewczyna już miałaby miękkie nogi. A ty nic. - Chciałam coś powiedzieć, ale zauważyłam, że uwaga wszystkich osób była przykuta do mnie i Tristana. Początkowo myślałam, że to zaplanował. Jednak kiedy spojrzałam na jego twarz  zauważyłam, że sam najwyraźniej był tym zaskoczony. - Czemu wszyscy tak się na nas patrzycie? Prowadzimy tu prywatną rozmowę. - Ivers nagle zmienił się z seksownego kusiciela w wściekłego bad boya, który nie mógł znieść faktu, że nie chciałam z nim się przespać, a cała nasza klasa była tego światkiem.
- Pocałujecie się w końcu? - krzyknęła Mealnie. Szatynka stała między Travisem, a Drew. Tristan tylko uniósł jedną brew spoglądając na dziewczynę złowrogo. Ah te oczy... Były najcudowniejszym zjawiskiem na świecie jakie znałam. Potrafiły przyprawić o dreszcze. Nie tylko te nieprzyjemne. Było w nich coś takiego, że chłopak nie musiał mówić co czuje. Po prostu wszystko było widać w jego oczach. - Jezu, wszyscy wiemy Spencer, że na niego lecisz. Po prostu jesteś uparta i nie chcesz tego przyznać. Każdy widzi jak patrzysz na niego ukradkiem kiedy akurat on ciebie nie patrzy. Choć to rzadko się zdarza. A ty Tristan po prostu pożerasz ją wzrokiem. Czasem zastanawiam się nad tym czy się w niej nie zabujałeś... bo jeszcze nigdy o nikogo tyle i tak bardzo nie zabiegałeś. Tylko, że tymi twoimi głupimi zachowaniami nigdy nie zwrócisz jej uwagi. A nawet jeśli to w negatywnym znaczeniu. - Czułam jak na policzkach robiło mi się gorąco. Przypomniało mi się, że brunet ciągle mnie obejmował. Obróciłam głowę w prawo i nieco do góry. W tym samym czasie on spojrzał na mnie. Oboje się rumieniliśmy, a kiedy na siebie spojrzeliśmy... nasze twarze były tak blisko, że miałam wrażenie, że nie mogło nie dojść do pocałunku. Ciszę przerwał i przykuł uwagę zebranych uczniów Drew.
- Serio Mel? Ty myślisz, że Ivers mógłby się zakochać? Nie bądź śmieszna. A to, że Spncer leci na tego debila to już w ogóle chyba większej głupoty nie słyszałem. Szybciej leciałaby na Tarvisa lub Jareda. Ewentualnie zostałaby lesbijką i wyznała Denice miłość. To niemożliwe, że Tris jej się podoba. - Odsunęłam się od chłopaka. Tym razem bez zaprzeczeń mnie puścił. Sam chyba był zszokowany obrotem tej sytuacji. Bo kto by się spodziewał? Melanie doprowadziła mnie i Tristana do rumieńców, co oznaczało, że coś było na rzeczy i w tym co mówiła było jakieś ziarno prawdy. Jednak bardzo nie podobał mi się ten pomysł. Do tego jak na siebie patrzeliśmy... "Co wtedy było w jego oczach? Tego uczucia jeszcze nie widziałam. Czyżby zdemaskowanie? Niemożliwe... On nie mógłby się zakochać w kimkolwiek. Tym bardziej nie we mnie." Do tego wszystkiego trzeba było dodać, że Drew uratował mnie i bruneta. Oboje byliśmy jego dłużnikami. Fay puścił do mnie oczko, a ja chcąc jak najszybciej spłacić dług spytałam głośno:
- Melanie. W jakich okolicznościach widziałaś jak rzekomo Travis pocałował Adeline?
- Sugerujesz coś? - Blondynka chyba wiedziała, że przejrzałam jej plan. Co prawda nie sama, ale przy pomocy pewnego przystojniaka. To znaczy debila.
- Jeny Del, daj spokój. Zadała zwykłe pytanie. No przecież mogę jej odpowiedzieć. - Spojrzała na mnie. - Wychodziłam z toalety. Widziałam jak się całowali. - Stwierdziła wzruszając ramionami.
- Czyli nie widziałaś jak to Travis pocałował ją?
- No, ale ona mi powiedziała... - nie dałam jej dokończyć.
- Obchodzi mnie to co widziałaś, a nie to co ci ona powiedziała. - Kiwnęła głową. - Czy to nie wydaje ci się podejrzane? Akurat Drew i ta oto tu - Wskazałam na blondynę. - mieli problemy w związku. Akurat jak wychodziłaś z toalety widziałaś jak się całowali. Ciekawe czemu Travis tego nie zrobił bez upewnienia się, że nikt nie patrzy. Myślę, że gdyby nawet chciał zrobić takie coś to by się 100 razy upewnił, bo raczej nie chciałby psuć przyjaźni z Drew.
- Co sugerujesz? Powiedz w końcu wprost. - Szarooka była faktycznie niezbyt inteligentna. Albo może nie chciało jej się myśleć?
- Kogo obchodzi co ona ma do powiedzenia?! Przecież to głupia kujonka! - "Bezczelne krowisko."
- Ja. Mądrze gada. - Stwierdził Montri.
- To co mówi jest sensowne. - Skwitował Drew.
- No właśnie. Po prostu Del chciała wzbudzić zazdrość w swoim chłopaku i wykorzystała do tego najlepszą przyjaciółkę. Czemu? Bo Travis niedawno zerwał z Mel, więc to było pewne, że gdyby miała okazję to by się odegrała. Proste i logiczne. Po za tym zabawne, że nasza plotkarka nie widziała jak to właśnie Travis zaczął całować blondyneczkę. - Uśmiechnęłam się i poszłam sobie do szatni. Wszyscy zaczęli się kłócić. Byłam sama. Zaczęłam się przebierać. Do pomieszczenia wszedł Tristan.
- Nawet się do mnie nie zbliżaj. - Spojrzał na mnie rozbawiony.
- Po dzisiejszym wykładzie Melanie nawet się nie odważę. Ale chciałem ci podziękować, że powiedziałaś prawdę, a mnie nie wydałaś. Tak po za tym. Trener nie chciał mi dać klucza do szatni więc stwierdziłem, że przebiorę się z tobą. - Uśmiechnął się  i odwrócił. Przebrałam się nie zwracając na niego uwagi. Kiedy byłam cała ubrana usiadłam na ławkę, rozpuściłam włosy i znów je związałam, bo powoli moja teoretycznie niezbyt wymagająca fryzura zaczęła się psuć. Do drzwi zapukał Travis po czym od razu wszedł. Zdziwił się na widok Iversa, ale nie skomentował tego.
- Dziękuję, że mi pomogłaś. Nie musiałaś tego robić, a dzięki tobie w końcu Drew wysłuchał to co chciałem mu od początku powiedzieć. - Przytulił mnie. To było miłe. - Tak w ogóle to radziłbym wam się nie zbliżać do siebie.
- Czemu? - Spytałam jakby faktycznie to nie było oczywiste.
- Nie wiem jak inni, ale ja i Drew zauważyliśmy jak się rumieniliście po słowach Mel. A potem ta scena jak w tym samym momencie spojrzeliście na siebie. Jak z jakiegoś filmu. Już myślałem, że się przyliżecie. W każdym razie Drew was uratował. Myślę, że tego dupka nie chciał, ale z jakiegoś powodu zasłużyłaś sobie na jego łaskę. - Uśmiechnął się do mnie radośnie. Właściwie był naprawdę spoko jak się z nim gadało. - Nie wiem czy wszyscy uwierzyli w jego słowa. Jednak my wiemy. - Podszedł do bruneta. - No kurwa stary, przyznaj się, że podkochujesz się w niej od podstawówki, bo to się zaczyna robić śmieszne i trochę żałosne.
- Ale ona...
- Dziwisz się, że się tak zachowuje? Kurde dręczysz ją i upokarzasz, a potem kilka słodkich słówek ma to wszystko załatwić? Serio? Nie spieprz tego. - Poklepał go po plecach. Wychodził już.
- Frajerze. Mamy się przebrać tu. - Skwitował krótko Tristan.
Szczerze myślałam, że to będzie wyglądać jak zawsze. "Chłopcy grają. Dziewczyny siadają." Nauczyciel jednak kazał nam w grupkach grać w siatkówkę. Nie miałam gdzie się podziać, ponieważ Deniki nie było przez cały dzień w szkole. Travis złapał mnie za lewą rękę, Drew za prawą, a Tristan pchał mnie delikatnie.
- Dziś ćwiczysz z nami kochanie. - Krzyknął radośnie Jared widząc jak chłopacy namawiali mnie do gry z nimi. Było naprawdę fajnie. Śmialiśmy się dużo, wygłupialiśmy. Pierwszy raz chyba czułam się jakby na swoim miejscu. Jakby ono od zawsze było mi pisane wśród nich. Po prostu późno to odkryłam.
Wieczorem jak zawsze napisałam do moje przyjaciela.
STartist98: Nie uwierzysz co się stało!
fuckinkiller33: No co?
STartist98: Coś super! :D
fuckinkiller33: No nie trzymaj mnie w niepewności :x
STartist98: Mój dręczyciel dał mi spokój! Było dziś super. Nawet fajnie czułam się w jego towarzystwie. Chyba pierwszy raz, :D
fuckinkiller33: To mega! Mówiłem ci, że ten dupek w końcu się ogarnie i zrozumie jaką super jesteś dziewczyną^^
STartist98: Tylko jest jeden problem.
fuckinkiller33: Jaki?
STartist98: Zakochałam się w oczach mojego wroga.
fuckinkiller33: A ja w oczach mojej ofiary, ale to nie dzisiaj. Już lata temu.
STartist98: Biedna owieczka :( ;p
fuckinkiller33: Chyba biedny wilk. Co ma zrobić?
STartist98: Przestać nękać owieczkę?
fuckinkiller33: To niemożliwe ;p Ale cieszę się, że nie jestem jedyny. Przynajmniej jesteśmy w tym razem. Zawsze jakieś pocieszenie.
STartist98: No niby tak, ale boję się, że ta miłość do oczu przeniesie się na jego całą osobę. 

poniedziałek, 16 listopada 2015

Prolog

Budząc się o 6.20 pomyślałam tylko o jednym jak każdego dnia: "Znów zobaczę Tristana i Drew." Leniwie wstałam z łóżka i włożyłam stopy w kapcie. Zeszłam na dół do kuchni przyrządzić sobie jakieś śniadanie. Zaglądając do lodówki skrzywiłam się. "Jak zawsze..." Nie było nic dla mnie. Wszystko kupione tylko i wyłącznie dla Mavin. Rozumiałam, że chciała się zdrowo odżywiać, ale to nie oznaczało, że wszyscy musieliśmy jeść co ona. Kiedy tak stałam z 5 minut gapiąc się bezsensownie w lodówkę, moja siostra weszła do pomieszczenia.
- Suń się mała. Zrobię nam dobre jedzonko. - Stwierdziła dość radośnie jak na fakt, że wstała chwilę temu. Zrobiłam to co powiedziała. Usiadłam przy stole i obserwowałam co robiła. Wyciągała wiele rzeczy i trochę jej zajęło przyrządzenie tego wszystkiego. Choć wcale nie było tego dużo. Osobiście mi by się nie chciało tyle czasu robić tak niewielkie ilości pożywienia. Ostatecznie dostałam pod nos koktajl z banana, mango, pomarańczy i granatu, musli z jogurtem bez cukru i jabłko. "Jak ona mogła? Mavin zginiesz za ten brak cukru." Chcąc nie chcąc zjadłam posiłek. Jak zawsze moja siostra nie posprzątała po sobie i zostawiła straszny syf na blacie. W końcu po 6 minutach jedzeniu w ciszy wymamrotała:
- I jak tam w szkole? 
- W porządku. - odpowiedziałam z delikatnym wahaniem. 
- Po co kłamiesz? Myślisz, że nie wiem o Tristanie i Drew? - Rozdziawiłam buzię nie wierząc, co powiedziała.
- Och. To nic takiego. Małe koleżeńskie docinki. - Próbowałam się tłumaczyć. Choć to było jasne, że ona już wszystko wiedziała, a szczególnie to co stało się 2 dni temu. 
- Koleżeńskie docinki? To, że jak byłaś sama w szatni, a ci debile weszli  zaczęli ci zabierać ubrania to są koleżeńskie docinki? Tym razem odzyskałaś je, ale następnym razem albo wrzucą je do kibla albo do śmietnika. A jak to im się znudzi to będą ci robić zdjęcia albo będą się do ciebie dobierać! Jak możesz to zostawiać tak w spokoju i czekać aż dojdzie do tragedii?! - Strasznie przeżywała to co mi się działo. Obwiniała się za to. W sumie... To faktycznie była jej wina, a odkręcić tego już się nie dało. 
- Daj spokój Mavin. Kiedyś się na pewno znudzą. - Wiedziałam, że to było kłamstwo, ale ona nie mogła wiedzieć, że przez nich codziennie myślałam nad zmianą szkoły.
- Spencer! Kiedy ty w końcu zrozumiesz, że oni nigdy nie odpuszczą?! Przestań być taka naiwna! Obudź się! Otwórz oczy! To będzie zawsze trwało! Dzień w dzień! - Mogła mnie pouczać, ale nie miała prawa nazywać mnie naiwną. 
- Przestań mi prawić kazania! To przecież przez ciebie przechodzę takie piekło! Masz teraz wyrzuty sumienia to starasz mi się pomóc! Mam już dosyć twojej pomocy! Pozwól, że zajmę się sama moim życiem, siostro. - Wstałam i poszłam ciężko stąpając do pokoju. Otworzyłam szafę i wybrałam ubranie, które miałam ubrać tego cholernego dnia. Weszłam pod prysznic nucąc Otherside. Ubrałam się, wysuszyłam włosy i umalowałam się. Wzięłam plecak i komórkę z pokoju. Zeszłam po schodach do przedpokoju. Spojrzałam na moje odbicie w lustrze. Moje długie blond włosy świetnie komponowały się z białą bluzką z napisem: Arctic Monkeys, wpuszczoną w ciemnografitową spódnicę. Nie cierpiałam nosić rajstop, ale musiałam je założyć, bo było już zimno. Usiadłam na podłodze i zaczęłam wiązać moje najukochańsze bordowe martensy. Nałożyłam jeszcze na siebie dość cienką czarną kurtkę i szary komin. Zdążyłam tylko dotknąć klamkę, a mój telefon zaczął wibrować. Dzwoniła Denika. Odrzuciłam połączenie i wyszłam w końcu z domu. Pod drzwiami stałą obrócona do mnie tyłem moja przyjaciółka. Jej czarne włosy były pełne bialutkich płatków śniegu. Popchnęłam ją delikatnie, a on wrzasnęła. Nadepnęła na mojego bucika. Schyliłam się, nabrałam trochę śniegu do rąk, kształtując go w kulkę i rzuciłam w dziewczynę. Krzyknęła z drżeniem:
- Poddaje się! Wygrałaś! Przepraszam, że ubrudziłam twojego pięknego martensa. - Zrobiła delikatny ukłon i zaczęłyśmy się śmiać. Pocałowała mnie w policzek na przywitanie i włożyła do mojego plecaka pudełko z sałatką i butelkę soku z marchwi. Codziennie robiła mi takie rzeczy do szkoły. Zaraziła się obsesją na byciem "fit" od mojej siostry. Wędrując do szkoły jak zawsze gadałyśmy o różnych pierdołach do momentu aż Denika poruszyła temat z przed dwóch dni. 
- Jak się czujesz po tamtym? - Spytała z wahaniem. 
- Wolę o tym nie mówić. - Spuściłam łeb na dół. 
- Przepraszam, nie powinnam cie wtedy zostawiać samą! Przecież oni mogli cie zgwałcić! Jak mogłam tak postąpić?! - Z ust mojej przyjaciółki zaczął wylatywać potok słów jak zawsze gdy się denerwowała.
- Przestań mnie przepraszać. Tak naprawdę nikt nie wie co się stało w szatni. - Spojrzałam na przyjaciółkę. Rozdziawiła usta. Wyglądała na naprawdę zaskoczoną. W sumie jej się nie dziwiłam. Zawsze jej wszystko mówiłam, a wtedy... Było mi tak strasznie wstyd o tym opowiedzieć.
- Co takiego tam się działo? - Mówiła powoli, wypowiadając każde słowo bardzo wyraźnie i głośno. 
- Nie ważne. Ważniejsze jest to skąd Mavin się dowiedziała o tej sytuacji. Wiesz coś o tym? 
- Ja nic jej nie powiedziałam! Ale... - Zawahała się. 
- Ale co? - Warknęłam
- Wiem, że Jared jej powiedział. Ale błagam nie mów mu! - Szłyśmy chwilę w ciszy. - Co wtedy się stało?
- Przyszedł Tristan. Wszyscy wiemy jak to jest. Wyzywa mnie i wgl, czasem mówi, że jestem gruba brzydka itp, ale ma słabość do mojego ciała. On jest taki... skomplikowany. Nie ważne. Byłam na samej bieliźnie. Podszedł do mnie. I pocałował. Nie wiem czemu, ale nie odepchnęłam go. Ogólnie wszystko się rozkręcało. Chciał ze mnie ściągnąć stanik, a ja mu nie pozwoliłam. Walnął mnie w twarz i nazwał głupią dziwką. Zawołał Drew i ... dalej wiesz co się działo. - Denika stała jak wryta. Wyglądała jak kamienny posąg. Zaczęłam jej machać przed twarzą, ale to nic nie dało. Spoliczkowałam ją, a ona w końcu ożyła. Nie odezwała się do mnie ani słowem. Szłyśmy w ciszy. Przed wejściem do szkoły stali: Travis, Jared, Drew i Tristan. Nie chciałam tam podchodzić, ale Deliio mnie przyciągnął do siebie. Pocałował w nos i powiedział: "Hej, śliczna". Uśmiechnęłam się szeroko. On zawsze potrafił mi poprawić humor. Przytulił mnie mocno, a ja się poddałam jego ramionom. Był naprawdę cudownym przyjacielem. 
- O hej Denika, wcześniej cie nie zauważyłem. - Przytulił ją i puścił do niej oczko. - Co dzisiaj robicie po szkole? - Spojrzałam na przyjaciółkę porozumiewawczo. 
- Spencer pewnie nic, a ja w zależności o jakie godziny pytasz. 
- Może chcecie ze mną jechać do Centrum Handlowego, bo muszę kupić nowe buty. 
- Czemu chcesz jechać z tą idiotką? - Zakpił jak zawsze ze mnie Drew. 
- Ej Fay, ona nie jest idiotką tylko kujonkom. Do tego brzydką. - Tristan musiał dorzucić swoje trzy grosze. Jakież to było przewidywalne. 
- Ja mam dziś lekcje baletu, więc odpadam. - Rzuciła brunetka. 
- A co z tobą Spenc? - Spytał pogodnie blondyn. 
- Umówiłam się z kimś na 17.00 więc raczej się nie wyrobimy w tak krótkim czasie. Sorka. 
- Nie no spoko. Nic się nie stało. Travis idziesz ze mną? - Brunet mu tylko kiwnął. Z trójki tych debili, bo Jareda nie wliczałam, Travis był najbardziej znośny. Na ogól wygadany, ale wredny to tylko jak ktoś naprawdę zasłużył sobie na to. Dlatego nigdy ze mną nie zadzierał. 
Była matematyka. Jak zawsze święta czwórka musiała przeszkadzać w lekcji. Wszyscy byli tępi. No może po za Drew. Najwięcej przeszkadzał, ale do matmy to łeb miał. Nasza nauczycielka ostro się wkurzyła i chciała ich ukarać. Niestety mnie też pokarała.
- Fay siadasz do pierwszej ławki! Dellio zostaje na miejscu. Montri do Deniki. A Ivers... usiądź z Spencer. Może w końcu czegoś się nauczysz. - Usiadł zadowolony na miejsce wyznaczone przez nauczycielkę. Odsunęłam się od niego jak najdalej mogłam. Przysunął się trochę do mnie. Potem bliżej. I jeszcze bliżej. W końcu nasze krzesła i nogi stykały się. "Upadł mu" długopis na moją spódnicę. Chciałam mu go dać, ale on zatrzymał moją rękę. Położyłam ją na ławkę, a on wziął swoją rzecz. Chyba z 3 razy tak się działo. Za 4 razem położył swoją rozgrzaną dłoń na moim udzie przy końcówce spódnicy. Nie reagowałam. Jego ręka powędrowała trochę wyżej. Spojrzał na mnie. Dalej nie reagowałam. Patrzał na mnie i obserwował czy jakkolwiek zadział jego dotyk. Wziął w końcu dłoń do połowy mojego uda. Nie mogłam się powstrzymać od oblizania ust, bo poczułam, że wyschły. Chciałam zwalić jego dłoń z mojej nogi, ale on sam ją zabrał. Och. Na reszcie skończył, choć to nie był koniec jego poczynań. Kiedy szłam do tablicy klepnął mnie w tyłek, a ja go uderzyłam w twarz. Gdy skończyłam pisać kredą po tablicy, podeszłam do mojej ławki. Tristan nie chciał mnie przepuścić. 
- Jeśli chcesz przejść muszę coś od ciebie dostać. - Uśmiechnął się.
- Czego ode mnie chcesz? - Warknęłam. 
- Chce cie tylko dotknąć. - Powiedział subtelnie. Głupia nie pomyślałam o co mu mogło chodzić. 
- To sobie dotknij. - Pociągnął mnie na swoje kolana. Złapał za piersi i pocałował. Próbowałam go odepchnąć od siebie, ale był dla mnie zbyt silny. W końcu matematyczka zauważyła co się działo i krzyknęła:
- Ivers zostaw pannę Torres! W tej chwili! - Puścił mnie. Usiadłam na ławkę. - I żeby to się więcej nie powtórzyło! Choć Spencer mogła się lepiej bronić. - Spuściłam głowę na dół i miałam ochotę płakać. Wiedziałam jednak, że nie mogłam tego zrobić. Brunet byłby usatysfakcjonowany. Kiedy zbawiennie dzwonek zadzwonił myślałam, że to koniec dzisiejszego upokarzania. Niestety się myliłam. Tristan złapał mnie za żuchwę i próbował na siłę zmusić do spojrzenia na niego. Starałam się z całych sił. I tak poległam. Spojrzał mi w oczy. Ledwie nie uroniłam łez. 
- Jeszcze cie kiedyś przelecę ty głupia dziwko. - Naplułam mu w twarz. Spojrzał gniewnie i mnie puścił. Spakowałam się i chciałam już iść do domu. Gdy stałam przy schodach wypatrywałam gdzie była Denika. Chłopak w zemście mnie popchnął. Sturlałam się po całych schodach, a wszyscy się śmiali. Tylko Jared do mnie podszedł i pomógł wstać. Miałam ochotę się do niego przytulić i wypłakać, ale nie mogłam. Wybiegłam ze szkoły.
W domu rzuciłam plecak byle gdzie. Ściągnęłam kurtkę. Rzuciłam byle gdzie. Wbiegłam do pokoju w martensach. Nie mogłam już powstrzymać płaczu. Rzuciłam się na łóżko i cały czas płakałam. Aż do godziny 17.00, gdy mój telefon zapikał. Przypomnienie. Fuckinkiller33 czekał na mnie. Wzięłam laptopa na kolana i weszłam jak zawsze na: iviewfime.com, gdzie byłam anonimowa i mogłam mieć czyste konto. On już był dostępny. Chciałam napisać pierwsza, ale on mnie wyprzedził:
fuckinkiller33: Hej, słoneczko ;) Jak się dzisiaj miewasz?
STartist98: No hejka. W sumie koszmarnie. A ty? :/
fuckinkille33: Wszystko w porządku. Co się stało? 
STartist98: Nie chcę o tym rozmawiać...
fuckinkiller33: Ale wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć?
STartist98: Tak, wiem. Po prostu jest to dla mnie zbyt upokarzające. Może kiedy indziej ci opowiem?
fuckinkiller33: Okey. W co dziś gramy? Może 10 pyt?
STartist98: Może być :) 
fuckinkiller33: 1. Jaki jest twój ulubiony kolor?
STartist98: Turkusowy
fuckinkiller33: 2. Ulubione kwiaty?
STartist98: Wiem,że to dziwne, ale stokrotki. 
fuckinkiller33: Wcale nie dziwne. Stokrotki są urocze. Delikatne i zwiewne <3 
STartist98: Takie jak ja XD Widzę, że wrażliwiec ;)
fuckinkiller33: Może trochę, choć na co dzień tego nie widać. Ukrywam się.
STartist98: Nie jesteś sam. Ja też się ukrywam. Tylko zależy kim jesteś. Ofiarą czy katem?
fuckinkiller33: Jednym i drugim.